Tytuł: Busem przez świat. Australia za 8 dolarów.
Autor: Karol Lewandowski
Seria: Busem przez świat
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Opis: Szalona podróż kultowym busem!
Cztery miesiące i 25 tysięcy kilometrów starym busem przez Australię. Członkowie ekipy BUSEM PRZEZ ŚWIAT przeżyli 50-stopniowe upały, stanęli oko w oko z krokodylami, psami dingo, kazuarami i dziesiątkami jadowitych węży oraz pająków. Nauczyli się rzucać bumerangiem i grać na didgeridoo, mieszkali w aborygeńskiej wiosce, przeżyli burzę piaskową i atak szarańczy. Poparzyły ich meduzy, wydobywali najdroższe kamienie świata, odwiedzili podziemne domy oraz jedli hamburgery z kangurów i krokodyli… Dzięki załodze busa pokochacie Australię taką, jaka jest naprawdę – dziką, nieujarzmioną i bardzo zaskakującą.
Hej wszystkim! Od jakiegoś czasu intensywnie myślałam nad tym czy napisać jakiś osobny post powitalny, ale raczej nie jestem i nigdy nie byłam w tym dobra, więc stwierdziłam, że nie będę Was tym zanudzać. Jeśli chcecie się czegoś o mnie dowiedzieć to zapraszam do zakładki ,,o mnie".
Autor: Karol Lewandowski
Seria: Busem przez świat
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Opis: Szalona podróż kultowym busem!
Cztery miesiące i 25 tysięcy kilometrów starym busem przez Australię. Członkowie ekipy BUSEM PRZEZ ŚWIAT przeżyli 50-stopniowe upały, stanęli oko w oko z krokodylami, psami dingo, kazuarami i dziesiątkami jadowitych węży oraz pająków. Nauczyli się rzucać bumerangiem i grać na didgeridoo, mieszkali w aborygeńskiej wiosce, przeżyli burzę piaskową i atak szarańczy. Poparzyły ich meduzy, wydobywali najdroższe kamienie świata, odwiedzili podziemne domy oraz jedli hamburgery z kangurów i krokodyli… Dzięki załodze busa pokochacie Australię taką, jaka jest naprawdę – dziką, nieujarzmioną i bardzo zaskakującą.
Hej wszystkim! Od jakiegoś czasu intensywnie myślałam nad tym czy napisać jakiś osobny post powitalny, ale raczej nie jestem i nigdy nie byłam w tym dobra, więc stwierdziłam, że nie będę Was tym zanudzać. Jeśli chcecie się czegoś o mnie dowiedzieć to zapraszam do zakładki ,,o mnie".
Książkę autorstwa Karola Lewandowskiego z serii ,,Busem przez świat" dostałam w swoje łapki w ferie. Razem z chłopakiem i znajomymi pojechaliśmy do Ustronia na narty, ale niestety dwa dni wcześniej dorwała mnie gorączka, katar, kaszel i inne nieprzyjemne dolegliwości. Zaliczka już niestety była wpłacona, więc jedyne co mi zostało to nafaszerowanie się lekami i ruszenie tyłka z łóżeczka. Nie chciałam doigrać się jeszcze bardziej, grzecznie położyłam się w hotelowym łóżku i przez okna balkonowe obserwowałam znajomych szalejących na nartach. Z pomocą, abym przez następne kilka godzin nie umierała z nudów przyszła moja koleżanka, która jest zafascynowana Australią i wręczyła mi tę oto książkę. Podeszłam do niej dość sceptycznie, ponieważ jeszcze nigdy nie czytałam tego typu zapisków. Czy było warto?
Estetyka
Książka pod względem estetycznym naprawdę cieszy oko. Okładka, która już sama w sobie zachęca do zapoznania się z całością jest kolorowa, od razu wiemy, że chodzi o Australię. Całość jest podzielona na działy ( przygotowania, wyprawa) oraz na podrozdziały, które są również aktualnym miejscem pobytu całej ekipy. Najbardziej mnie zachwyciły zdjęcia, które są przepiękne, oddają magię Australii. Jedynym ale według mnie jest to, że mogło być ich po prostu więcej. Ktoś, kto nigdy tam nie był nie jest sobie w stanie wyobrazić tych widoków, zachodów słońca itp. Niby mamy kody do zeskanowania, ale komu chce się w to bawić?
Magiczna Australia
Karolowi Lewandowskiemu świetnie udało się samym słowem oddać niezwykłość nadal tajemniczej dla wielu ludzi Australii. Całość jest napisana językiem dość luźnym, bezpośrednim. Czyta się szybko i z przyjemnością. Nie czytamy tylko o pozytywach i zachwytach, ale także o błędach i problemach jakie spotkały bohaterów, którzy nie jedno przeżyli, ale co zobaczyli to ich, i właśnie tego zazdroszczę. Opisywane miejsca mają w sobie niepowtarzalny urok, ale również niebezpieczeństwo. Podziwiam Karola, Olę i resztę ekipy, że zdecydowali się na coś takiego. Nie tylko zwiedzili Australię, zobaczyli na własne oczy coś, o czym inni ludzie mogą tylko pomarzyć, ale też poznali mnóstwo cudownych ludzi o złotych sercach. Według mnie ta książka nie jest tylko swego rodzaju dziennikiem czy też sprawozdaniem z wyprawy. Jest historią ludzi, którzy po prostu poszli za głosem serca. Nie tylko wspomniani wcześniej Karol, Ola, Daniel i Wojtek, ale również spotkane podczas wyprawy dobre dusze, które chcą przemierzyć na rowerze całą Australię w celach charytatywnych, właściciele schroniska dla kangurów czy też pewien młody mężczyzna, który postanowił zamieszkać wśród Aborygenów. To właśnie ich historie są przedstawione światu w tej jednej książce. I właśnie to jest magiczne w Australii - nie ważne czy masz pieniądze, auta, wspaniały dom. Ważne, że pomagasz innym i podążasz za głosem serca.
Podsumowanie
Mam nadzieję, że to omówienie przypadło Wam do gustu i zachęciłam kogoś do sięgnięcia po tą książkę. Do napisania!

Po pierwsze - baaardzo przyjemnie piszesz i już na wstępie zaznaczę, że zauroczyłaś mnie swoją recenzją :D Odkąd pamiętam zawsze kochałam podróże, a Australia to jedno z moich największych marzeń! Aż mi się cieplutko na sercu zrobiło jak czytałam twoją recenzję ♥
OdpowiedzUsuńSerdecznie witam Cię w blogosferze (nie lubię tego słowa xD) i czekam z niecierpliwością na następny post :D
Pozdrawiam cieplutko! (i życzę zdrówka)
Baardzo dziękuję za miłe słowa! Co do zdrówka to już się duużo lepiej czuję ;)
UsuńNigdy nie byłam fanką książek podróżniczych, tym bardziej tych o gorących krajach ale znam fana tego typu literatury. Sama chętnie do niej zerknę by obejrzeć piękne zdjęcia o których piszesz :)
OdpowiedzUsuńDla zdjęć naprawdę warto ;)
UsuńBardzo, bardzo bym chciała pojechać do Australii!! Ale chyba się na to nie zanosi, więc zadowolę się książką, póki co
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
toreador-nottoread.blogspot.com
Mam nadzieję, że się spodoba! ;)
Usuń